Kilka dni temu zwiedzałem drukarnię Sowa w Piasecznie gdzie drukują egzemplarze promocyjne „Pożegnania Słońca”. Tekst już wydrukowali – na okładkę będzie trzeba jeszcze poczekać.
Zostałem oprowadzony po hali, fachowo wyjaśniono mi jak wszystko działa, widziałem wiele różnych maszyn, z których część robiła *ping!*, inne robiły *ka-ching!*, a jeszcze inne przesuwały papier z miejsca na miejsce.
No okej, co prawda nie zapamiętałem wszystkiego, ale zrobiłem kilka zdjęć i krótkich nagrań video i potrafię coś o nich powiedzieć.

No więc oto 100 egzemplarzy, które leży sobie na palecie i czeka na cięcie i szycie. Możecie zauważyć, że cztery strony książki wydrukowane są na jednej planszy, a początek pierwszego rozdziału wydrukowany jest na prawo od drugiego. Druk jest dwustronny. Jeśli przyjmiemy, że początek rozdziału pierwszego to storna numer 1, pod nią znajduje się strona numer 2, natomiast początek rozdziału drugiego to strona numer 8. Plansza tekstu jest cięta poziomo, a następnie każda połówka jest zawijana i łączona z połówką kolejnej planszy. Ta druga połówka będzie miała po prawej strony 3 i 4 (nr 3 na wierzchu, nr 4 pod spodem), a po lewej strony 6 i 5 (w tej kolejności – nr 6 na wierzchu, nr 5 pod spodem). Po złożeniu dwóch takich połówek otrzymujemy zeszycik z normalną już kolejnością ośmiu stron. Następnie takie zeszyciki są zszywane lub klejone.

To powyżej to jest natomiast drukarka, która drukuje plansze tekstu, takie jak te z pierwszego zdjęcia. Sowa ma druk cyfrowy, czyli drukarka nie różni się wiele mechanizmem od zwykłej drukarki laserowej, tylko pracuje na większym formacie i ma takie wieeeeelkie szpule papieru jak tu widzicie.
Do druku okładek jest osobna drukarka. Niestety, cała zabudowana, więc tylko widać jak okładki z niej wylatują.

To nie moja okładka, ale dobrze pokazuje co można z okładką zrobić. Druk na niej może być wypukły, lub wklęsły – przygotowuje się wtedy specjalne matryce, które wbijają się w okładkę dokładnie w miejscu liter z zewnętrznej lub wewnętrznej strony – może być pokryty lakierem, a na to kolorową folią, może też nawet być z materiału fakturą przypominającego skórę. Duża część mojego zwiedzania dotyczyła okładek i jak są łączone z tekstem.
W ogóle to strasznie fajne uczucie chodzić wśród całego tego zadrukowanego papieru. (Znaczy, jako turysta – rozumiem, że tak na co dzień to po prostu zwykła praca). Z dyskusji o pisaniu często wyłania się bardzo smutny obraz rynku, który wymaga masy pracy i nie przynosi zysków – i jest tym dużo prawdy, ale z drugiej strony Sowa drukuje wyłącznie książki, a mają masę pracy. Zamówienia dostają nie tylko z Polski. Na paletach leżą książki po niemiecku, angielsku i ukraińsku, a z tego co się dowiedziałem, jednym z problemów jest składowanie. Idealnie byłoby gotowe książki od razu wysyłać do klienta, bo nie ma gdzie ich trzymać.
Na razie planuję w Sowie wydrukować wyłącznie egzemplarze promocyjne. Podobnie jak drukarnia ja również nie mam gdzie trzymać tych wszystkich książek, Być może w przyszłości sytuacja ulegnie zmianie, ale nie czekajcie z zakupem – egzemplarz z druku na życzenie w Amazon będzie wyglądał inaczej, ale to nie znaczy, że gorzej.